Witamy! Jest sobota 03.12.2016, godzina 12:37
Guild Wars 2 Fansite
News
Forum
> Guild Wars <
Download
Lore
Gra
Dodatkowe Informacje
PvE
PvP
Społeczność
> Guild Wars: Beyond <
Wojna w Krycie
> Guild Wars 2<
Informacji o Guild Wars 2 szukaj na nowym portalu
FAQ
Kontakt
...chest run to bieganie po mapie i otwieranie skrzynek, bez atakowania potworów?
Partnerzy:

Kup Guild Wars
klient
Żywioł

Spis treści:
0. Prolog.
1. Rozdział I.

Prolog

Był piękny letni poranek w Akademii Nolanii. Lipcowe słońce wpadało przez okno do dormitorium dziewcząt, budząc młodą studentkę. Padme była szesnastoletnia uczennicą Nolanii, najlepszej szkoły dla elementalistów w całym Ascalonie.
"Wreszcie" pomyślała, zdając sobie sprawę jak długo czekała na ten dzień. Właśnie dzisiaj ona Padme Winterspring miała wybrać żywioł, którym będzie władać. Ubrała się pośpiesznie i zbiegła szerokimi schodami na dziedziniec. Kiedy wyszła na zewnątrz delikatny wiatr musnął jej policzek . Padme kochała wiatr i niebo, uwielbiała odgłos nadchodzącej burzy jak również szum wiatru w koronach drzew. To utwierdziło ją w słuszności jej wyboru. Już nie mogła się doczekać, kiedy wymieni swój uczniowski uniform na zbroje areomancerki, oraz otrzyma swój kamień i będzie mogła opuścić ta przeklętą szkołę. Już oczami wyobraźni widziała jak jej mury. Cieszyła się niezmiernie ze już nie będzie musiała znosić nauczycieli, którzy stali się ostatnio wyjątkowo wredni. Padme nie dziwiła się jednak po zakończeniu wojen gildii elemetaliści przestali być potrzebni z bohaterów stali się zbędnymi i nikomu niepotrzebnymi magami. W oddali Winterspring dostrzegła koleżanki. Wśród masy plotek wyłowiła ciekawa informacje. Podobno sama Cynn miała przyjechać na zakończenie roku.
Cynn, która nie była powszechnie lubiana. W oczach Padme była jedyną ele, z która liczył się król i rada. Kiedy już wszyscy zebrali się na dziedzińcu rozpoczęła się uroczystość wybierania żywiołów. Stojąc w szeregu Padme bardzo się niecierpliwiła już chciała mieć to za sobą, chciała dostać swój kamień i najnormalniej się z stad ulotnić. Kiedy wyczytano jej nazwisko wystąpiła z szeregu. Podchodząc do posagu żywiołów nie spieszyła się. Lubiła pokazywać się publicznie w końcu niemiara się, czego wstydzić. Miała piękne ciało śnieżno białe włosy i błękitne oczy. Jak na ironie Padme niebyła lubiana. Kto by lubił wiecznie zapatrzona w niebo egoistkę. Winterspring wcale nie zależało na popularności miała to najzwyczajniej gdzieś. Podchodząc do monumentu spojrzała na cztery kamienie ona podjęła już decyzje wybrała powietrze na swój żywioł. Wzięła swój kamień, przyjęła gratulacje i najzwyczajniej wróciła na swoje miejsce. Uroczystość ciągnęła się w nieskończoność, kiedy wreszcie dobiegła końca. Wszyscy uczniowie poszli świętować ukończenie akademii, ale nie Padme ona nie ukrywała niechęci do reszty swojego środowiska. Gardziła tymi „pseudo ele” jak ich nazywała, którzy bez runy nie potrafią wyczarować zwykłego orba. Ona jako indywidualistka została na dziedzińcu i jak zwykle patrzyła w niebo. Na dziedzińcu zostały jeszcze cztery osoby ona,Cynn i dwoje nauczycieli. Padme zapatrzona w piękne bezchmurne niebo nagle dostrzegła zachodzącą w nim zmianę. Znienacka niebo zrobiło się krwawo czerwone i na budynek akademii spadły dziwne krystaliczne meteory. Budynek został całkowicie zniszczony. Padme z przerażeniem stwierdziła ze wszystko wokół się wali.
Zamarła w bezruch i nagle poczuła, że, ktoś chwyta ją za ramie. Kiedy się odwróciła zobaczyła Cynn, która raptownie ciągnie ją do siebie w sekundę po tym na miejsce, w którym stała spadł jeden z meteorów. Padme była w takim szoku ze nie rozumiała, co jej przyszła mentorka do niej mówi. Nieświadomie jak by w transie podążyła za starszą ele. Kiedy były już za murami akademii i wspięły się na najbliższy pagórek, Padme przeżyła szok zobaczyła swoje ukochane miasto pogrążone w chaosie i destrukcji. Jej uwagę przykuła poruszająca się czarna plama widniejąca na horyzoncie. Zmorzywszy oczy zdała sobie sprawę, co tak naprawdę zmierza w kierunku osady. Padme zobaczyła widok, który miał jej się śnic do końca życia. Kiedy bestie przypominające wyglądem psy wpadły do wioski przyświecał im tyko jeden cel MORD. Kiedy szesnastolatka przyglądała się jak wszystko, co kocha jest niszczone przez potwory coś w niej pękło. Zapewne sama nie zdawała sobie sprawy, kiedy skupiła swoja całą moc i wezwała błyskawice. Kiedy jedna z bestii padła nieżywa ku elementalistką ruszyła grupa potworów. Głupie bestie nie zdawały sobie sprawy ze ele potrafią poruszać się szybko niczym wiatr. Ucieczka przed bestiami nie była wielkim wyczynem jednak, kiedy Padme I Cynn stanęły przed murem, który dzieli je od broniącego się Ascalonu pojawił się pewien problem. Około tysiąca bestii dzieliło nasze bohaterki od bezpiecznego schronienia........

Rozdział I

W zrujnowanym domu, w którym skryły się nasze bohaterki panowała cisza sporadycznie przerywana odgłosami toczącej się w oddali bitwy. Cynn nerwowo przygryzała wargi, jej oczy jarzyły się niczym dwie świece palące się w nieskończonej mrocznej otchłani. Umysł czarodziejki pracował na najwyższych obrotach. Padme siedziała w kacie niczym mysz pod miotłą cicha wystraszona dziewczyna aż podskoczyła, kiedy jej nauczycielka gwałtownie obróciła się w jej stronę.
- Istnieje jedno wyjście z tej koszmarnej sytuacji
Powiedziała chwytając młoda ele za ramiona. Jej glos był niczym siła wyższa, mocny oraz spokojny.
Cynn mająca doświadczenie związane z wojnami, bitwami oraz taktyką wiedziała, że nawet tak głupie i nieokiełznane stworzenia jak Charry rozbiją obóz poza zasięgiem łuczników magów oraz całej reszty dystansowych broni ludzi. W jej głowie zaświtała myśl...
-Skup się dziewczyno, bo od tego, co teraz usłyszysz zależy twoje życie
Powiedziała nie pozostawiając cienie wątpliwości, że to, co zaraz przekaże uczennicy jest na wagę jej życia.
-Dobrze niech i tak będzie – odparła
-Słonce zachodzi niedługo zapadnie mrok -zaczęła powoli
Padme z zaciekawieniem łowiła każde słowo mentorki. Cynn zauważyła owo skupienie i determinacje, uśmiechnęła się słabo. Jednak dla dziewczyny ta nikła oznaka radości niosła ukojenie oraz dodawała odwagi, która w zaistniałej sytuacji była na wagę platyny.
-Te bestie na pewno rozbiją obóz z dala od murów Ascalonu. Nasza jedyną szansą jest przebiec z mała pomocą czarów aż do bramy zachodniej miasta – powiedziała Cynn siląc się o skopuj.
-Przed tym, co będzie i tak nie ucieknę- powiedziała z rezygnacją Padme
Cynn wybrała świt, ponieważ czary magii powietrza mają to do siebie ze roztaczają niezwykle piękną białą poświatę, która mogła być łatwo zauważona w nocy.
Czekanie aż słonce wyłoni się za horyzontu było dla dziewczyny istną udręką. Świadomość ze za kilka minut wyjdzie z swoją nauczycielką z tej ruiny i spróbuje przebiec całe obozowisko pełne potworów napawało ja nieopisanym wręcz lękiem.
-Już czas powiedziała- roztrzęsionym głosem Cynn
- Powodzenia- wyjąkała dziewczyna
Opuszczając bezpieczne schronienie Padme miała świadomość, że najprawdopodobniej nie zobaczy następnego zachodu słońca. Z wzniesienia, na którym stały nasze bohaterki rozciągał się widok mrożący krew w żyłach. Otóż u stop czarodziejek znajdowały się setki namiotów, w których budziły się powoli ze snu setki bestii. Widząc niechlujne namioty uszyte częściowo z wygarbowanej ludzkiej skóry kobiety omal nie zemdlały, widząc, co się dzieje Cynn dała sygnał. W tym momencie ruszyły używając odpowiednich zaklęć. Biegły szybko niczym wiatr. Mijając kolejne namioty słyszały jedynie ryki zaskoczonych Charrrów. Nagle jak spod ziemi wyrósł przed Padme olbrzymi potwór. Kiedy młoda ele mijała bestie ta wzięła zamach swym zardzewiałym toporem i rozcięła stopę pędzącej dziewczynie raniąc ją boleśnie. Czarodziejka poleciała do przodu jak z procy. Ból, który wywołał upadek oraz krwawiąca rana ustąpił miejsca przerażeniu, kiedy zdała sobie sprawę, jakie będą konsekwencje tego upadku. Ból spowodowany twardym lądowaniem chwilowo ją oślepił. W porę się otrząsnęła, widok, jaki zastała otwierając oczy był przerażający. Nad młoda dziewczyna stał olbrzymia bestia z uniesionym nad głowę toporem oraz z triumfalnym wyrazem mordy. Jak gdyby w odruchu użyła jednego ze swoich najpotężniejszych zaklęć.
Ostre światło, jakie błysnęło przed oczyma potwora całkowicie go oślepiło. Wykorzystując ślepotę przeciwnika Padme zdołała uniknąć wymierzonego w nią ciosu, który z pewnością rozplątałby jej czaszkę. Podnoszącej się z ziemi elementalistce dala znać o sobie zraniona kostka. Kulejąc zdała sobie sprawę ze nie ucieknie przed potworami, których sierdzący oddech czuła już na karku. Nagle poczuła straszliwy ból. Siła ciosu, który wymierzył jej olbrzymi Charr w wielkiego młota odrzuciła ją niczym pluszową zabaweczkę.
Ostatnim widokiem, jaki zobaczyła było jak w jej oprawce wbija się, co najmniej tuzin strzał.
Ból stopniowo ustępował. Padme czuła słodki smak własnej krwi. Ogarnęło ją dziwne uczucie jak by wznosiła się ku niebu. Następnym widokiem, jaki zobaczyła była krystaliczna, lodowata rzeka. Niebyła to zwykła woda dziewczyna stwierdziła z przerażeniem, że piętrzyła się ona pionowo. Czarodziejka sama nie wiedziała, dlaczego weszła do tej dziwnej substancji.
Jej dusza zaczęła płynąc z nurtem rzeki. Padme nie czuła strachu, było jej zimno a umysł miała dziwnie lekki jak gdyby był pozbawiony wszelkich trosk, myśli i zmartwień. Po chwili, która wydawała jej się wiecznością, usłyszała śpiew. Był to najpiękniejszy dźwięk, jaki słyszała w swoim krótkim życiu. Niespodziewanie cos szarpnęło dziewczyną. Jak gdyby olbrzymia niewidzialna ręka ścisnęła ją z całej siły. Młoda ele zaczęła spadać z zawrotną szybkością, krzyknęła, ale nie usłyszała żadnego dźwięku. Poczuła wstrząs, kiedy wykonała
pierwszy oddech czuła się jak by tysiące malutkich igiełek rozdzierało jej płuca.
Kiedy szok minął zobaczyła widok mrożący krew w żyłach leżała po środku namiotu pełnego rannych oraz tych jak ona przywracanych do życia. Nad młoda dziewczyną pochylała się Cynn oraz monk z dziwnymi tatuażami na głowie oraz z wściekle niebieskimi oczyma.
- Witaj wśród żywych – powiedziała z ulgą starsza czarodziejka
Padme słabo się uśmiechnęła czuła, że jest dziwnie osłabiona. Tak jakby dziwna rzeka wyssała z niej cześć siły i energii.
- To minie za parę dni - powiedział monk jak gdyby czytał w jej myślach
- Teraz odpoczywaj późnej musimy się zastanowić, co zrobić.... ale teraz spij – powiedziała z troską Cynn
Kiedy kończyła to zdanie Padme już spala.....
Budząc się czarodziejka miała nadzieje, że to tylko zły sen. Otwierając oczy zobaczyła szpital polowy, w którym panował istny chaos. Monki nie wyrabiały się z leczeniem, wskrzeszaniem oraz rzucaniem innych zaklęć. Dziewczyna dostrzegła swoją nauczycielkę zbliżającą się szybkimi krokami.
- Wstawaj mała nie mamy czasu do stracenia - stwierdziła wyraźnie poirytowana
- Co się stało - wyjąkała młoda ele
- Musimy się stąd wynosić – mruknęła
- Ale dlaczego? Myślałam ze bronimy miasta – Padme miała coraz większy mętlik w głowie
-Niema na to czasu Książe Rulik został wygnany i wyruszył po Silverpeak
-Wygnany?! Ale, za co? – Odparła zdezorientowana dziewczyna
-Za ocalenie Rinn – powiedziała ironiczne Cynn
-Ale....- To było za dużo jak na jej zmęczony umysł
-Wyjaśnię ci po drodze, wstawaj, ale już – odrzekła władczym tonem
-Tak jest... – Mruknęła zrezygnowana

Autor: Padme
GuildWars.comTeenArena Net