Witamy! Jest wtorek 06.12.2016, godzina 11:16
Guild Wars 2 Fansite
News
Forum
> Guild Wars <
Download
Lore
Gra
Dodatkowe Informacje
PvE
PvP
Społeczność
> Guild Wars: Beyond <
Wojna w Krycie
> Guild Wars 2<
Informacji o Guild Wars 2 szukaj na nowym portalu
FAQ
Kontakt
...w grze można natrafić na takich bossów jak Dupek the Mighty?
Partnerzy:

Kup Guild Wars
klient
GW Journey

Poniżej opis podróży dzielnego podróżnika przez gęstwiny fabuły Guild Wars. Bohaterem tej opowieści jest ne kto inny, jak Ty. Wczuj się w klimat, włącz odpowiednią muzykę (błagam, ne techno), zjedz kanapkę z żółtym serem, popij gorącym kubkiem, ubierz się do cholery i zacznij czytać.


Spis treści:
1. PRE-SEARING
2. (POST-)SEARING
3. RURIK RURIK
4. SHIVERPEAKS
5. (PO)KRYTA
6. SANKTUM KLEJ
7. JOURNEY'S END

PRE-SEARING - góra -

W poszukiwaniu kolejnych przygód trafiłeś do krainy pięknego Ascalonu, przybywając ze wschodu. Pomimo wielu swych potyczek wciąż miałeś pierwszy poziom, co dość irytowało Cię. Byłeś żądny expa. Expa i itemów! Wiedziałeś już, że jesteś tym wyjątkowym - Wybranym, który będzie miał wpływ na losy tej ziemi, wszakże nigdy ne należałeś do najskromniejszych. Przywitała Cię setka innych wyjątkowych Wybranych z kapitanem Tydusem na czele, który oznajmił, że potrzebuje mięsa armatn... tzn. dzielnych ochotników do Akademii. Twoje wykształcenie ledwo pozwalało Ci na sprzątacza w McDonaldzie, więc pomyślałeś, iż odrobina edukacji wyjdzie Ci na dobre. Jednakże Tydus okazał się chamem i kazał Ci nabić wpierw trzeci poziom, przymusem wyruszyłeś do bijącej bielą bramy. Wkroczyłeś... i ludzie, którzy byli jeszcze przed chwilą za Tobą zniknęli o.O.

Podejrzewałeś, że to jakiś rodzaj magii, jednak ne zastanawiając się zbyt wiele nad tym, ruszyłeś przed siebie. Napotkałeś pewną dziewczynkę. Przedstawiła się jako Gwen. Wyglądała na zakłopotaną, spytała czy mógłbyś pomóc jej odzyskać jej złamany flet. Naszły Cię podejrzenia po co tej dziewczynce ZŁAMANY flet o.O, ale ne odważyłeś się zapytać. Postanowiłeś za to pomóc tej małej newinnej istotce i ruszyć z nią na poszukiwanie jej... narzędzia. Doszliście na miejsce, Gwen wypatrzyła zgubę i kazała Ci pokonać potwory pilnujące instrumentu, co uczyniłeś bezproblemowo. Pobiegłeś po flet przez płytką wodę. Poślizgnąłeś się na kamieniu -20 (kamienie) -230 (idiotyzm) i zabiłeś. Dziwna siła przeciągnęła Twe ciało paręnaście metrów dalej obok pewnej mniszki. Neśmiertelność!!!!!1111 /flex /cheer /roar /napastowaniemniszkiobok. Po ponownym wskrzeszeniu postanowiłeś pobiec już z powrotem do dziewczynki.
Oddałeś Gwen jej złamany flet, ta ucieszyła się straszliwie od razu włożyła go w usta ~~ i spytała czy mogłaby z Tobą popodróżować. Twoja odpowiedź była stanowcza: NE!

Razem z Gwen zatem wyruszliście na dalsze poszukiwanie przygód. Dziewczynka ne chciała się odczepić i mimo gróźb podążała w Twe ślady. Jej długie monologi doprowadzały do szewskiej pasji. Spotkaliście na swej drodze Osirica, który zlecił Ci znalezienie prezentu dla Althei, dziewczyny księcia. Ne zgodził się na Gwen. Fiery Dragon Sword? Ne. Pas odchudzający? Ne. BMW? Ne. Kulka, pióro i zagrzybiony kamień znad rzeki? Doskonały prezent. Po wykonaniu tego questa ruszyłeś po kolejne. Napotkałeś ich wiele, a Gwen ne chciała się ani na moment od Ciebie odczepić. Nawet zabranie jej w góry ne pomogło, dalej się za Tobą kręciła. Napotkałeś piękną elementalistkę pod wieżą na swej drodze.
"Witaj, o pię..." -1 (śnieżka Gwen) "pięknoś..." -2 (śnieżka Gwen) "przestań, Gwen, do cholery" -95 (Gwen Fireball) "dobra, wyloozuj".
Napotkana kobieta przekonała Cię swoim ognistym spojrzeniem do wybrania profesji elementalisty jako klasy pobocznej. Zauważyłeś, że masz już 3 lvl. To chyba najwyższy czas na powrót do Ascalon City.

Tydus był zaskoczony tak prędkim Twym powrotem, ale pozwolił Ci wkroczyć do Akademii. Chwilę później pojawił się licznik nad Twoją głową i gdy czas się skończył drzwi Cię zassały do środka i pojawiłeś się wśród 3 innych ludzi. Musieli należeć do jakiejś gildii bo mieli tag [henchman] obok imienia. Wrota przed Tobą się rozpostarły i ruszyłeś przed siebie, na spotkanie czekała przeciwna grupa, którą najprawdopodobniej musiałeś pokonać. Poszarżowałeś. Jednak w połowie drogi nogi odmówiły Ci posłuszeństwa, a ktoś z wrogiej drużyny wykrzyczał "LAGGG".
Odrzuciło Cię z powrotem do Ascalon City. Gdy chciałeś ponownie poprosić Tydusa o wpuszczenie do Akademii zobaczyłeś, że nebo robi się czerwone, mieszczanie krzyczeli o ataku Charrów. Czym prędzej ruszyłeś za miasto w poszukiwaniu małej Gwen, by ją ratować.


(POST-)SEARING - góra -

Szczęściem uniknąłeś walącego się na ziemię fragmentu muru. Cały Ascalon płonął. Gwen była gdzieś tam i pewno była przerażona. Wkurzała Cię, jednak przywykłes do nej i ne chciałeś by zginęła.
Wołałeś za nią, bez odzewu. Nagle zobaczyłeś masę Charrów biegnącą w Twoją stronę. Była ich co najmniej dwudziestka, słyszałeś ich okrzyki wojenne. Czułeś, że ta walka będzie Twą ostatnią. Przygotowałeś się do bitwy.

Charry dobiegły do Ciebie i przebiegły dalej o.O. Ne wiedziałeś czemu uciekały, dopóki ne zobaczyłeś, co je goni, Gwen wrzeszcząca "pobawcie się ze mną, pieski".
- Gwen, wynośmy się stąd!
- Bierzesz nebieską pigułkę i historia się kończy. Budzisz się w swoim szałasie i uwierzysz w to, w co będziesz chciał uwierzyć. Weźmiesz czerwoną i zostaniesz w Tyrii i pokażę Ci jak głęboko sięga ascalońska nora.
- Was?
- Pamiętaj, że mogę Ci zaoferować prawdę, i nic więcej.
Czułeś dziwne deja vi, jakbyś gdzieś już to słyszał. Zastanowiłeś się nad wyborem. W końcu odpowiedziałeś.
- Dzięki, ne ćpam. -89 (Gwen Fireball) K, wezmę jedną.
Wybrałeś czerwoną. Poczułeś dziwne skurcze, zaczęło robić się ciemno.

Obudziłeś się dwa lata później z bolącą głową (-60% Death Penalty). Przed sobą widziałeś wejście do miasta. Przeszedłeś przez ne i w miejscach, które przed chwilą były puste pojawiły się dziesiątki osób. Tych samych jedynych, Wybranych, jak Ty. Rozpoznałeś starego znajomego, Tydusa. Powierzył Ci kolejne zadania i odesłał do osób, które mogą Ci pomóc w ich wykonaniu.
Ruszyłeś do czwórki ciągle stojących osób. Poznałeś ich, to członkowie gildii [henchman]. Zaproszeni od razu dołączyli do Ciebie, ruszyliście na zewnątrz.
Natychmiast po przejściu Alesia ruszyła do przodu ochoczo pokrzykując "tankować, tankować, tankować". Szybko wróciła z ogonem kilkunastu wielkich skorpionów. Stefan czym prędzej poszarżował... do innych potworów obok. Wkrótce wszystki zginęliście. Przeteleportowało Was neopodal. Alesia od razu próbowała rzucić wskrzeszenie na Stefana.
- Spokojnie, Alesia, już wszyscy żyjemy.
- Rez, rez, rez, heal, rez, heal, tank, tank.
Stefan wytłumaczył zachowanie Alesii jej trudnym dzieciństwem i skłonnościami do masochizmu.
- Orion, jesteś nekromantą?
- Ne, czemu pytasz?
- Bo też rzucasz czary na martwe już potwory =.=


RURIK RURIK - góra -

Z trudem wykonaliście powierzone questy. W swej podróży napotkaliście na Księcia Rurika. Widząc Was, polał swój miecz naftą i poprosił jednego z magów o rzucenie Immolate. "Płoń, sukinsynu, płoń, muahaha!" dumny Rurik zaczął tryumfalnie machać swoją bronią. Wkrótce mag musiał rzucić na swego księcia czar wody by ugasić jego płonącą pelerynę. Rurik z czarnym kocem na plecach przywitał Was gorąco z szeroko otwartymi ramionami.
- Witam Was gorąco z szeroko otwartymi ramionami.
Po wytłumaczeniu czemu tu jesteście Rurik poprosił Was o dalszą pomoc.
- Proszę Was o dalszą pomoc.
Zgodziliście się tylko dlatego, że obiecano Wam sporą nagrodę za swe wysiłki - pozłacane zbroje należące negdyś do samego Rurika.

Prowadzeni przez księcia Ascalonu ruszyliście na uwolnienie więzionych przez Charrów ludzi.
Po drodze Alesia zaczęła bić się po twarzy swoim kostuchem krzycząc "I'm attacking Alesia [Healer Henchman]. Press T to select my target!". Stefan wcisnął T.

Po zużyciu Resurrect Signet i wielu bataliach dotarliście do miejsca, w którym przeciwnicy trzymali jeńców. Rurik dumnie podbiegł do krat. Nikogo ne było za nimi, znalazł jedynie kartkę z napisem "Jesteśmy w salonie Peugeota". Książę, wyraźnie zasmucony, poprowadził Was dalej, do Nolani, po drodze znajdując klamkę, o której mówił Stormcaller.

W Nolani pomogliście mu przedostać się miasta Rin, Rurik podszedł do wielkiej trąby, przyczepił pod nią Stormcallera i zadmił. Zaczął padać deszcz, po raz pierwszy odkąd jesteś w Ascalonie. Rurik zapewnił Cię, że ten deszcz osłabi znacznie Charry.
- Zapewniam Cię, że ten deszcz osłabi znacznie Charry.
Pobiegliście dalej aby zobaczyć skutki działania kropel wody na potwory. Ku zdumieniu Rurika, Charry były przygotowane na tę ewentualność. Przed Wami dziesiątki Charrów wyjęły i schroniły się pod parasolkami. Nad głową Księcia pojawiały się chmurki tekstu jakby ktoś ciągle interruptował mu rzucanie umiejętności. Musieliście rozprawić się z Charrami własnoręcznie. Po morderczej walce usłyszeliście sygnały policyjne.

Wkrótce pojawił się Król Aldenbern.
- Chwała królowi! - powiedział Rurik.
- Zanelzieenie Sromkolera błyo z pewnocśią ozanką zwycisęwsta.
- To Stormcaller, królu, i ne rób tyle literówek, gdy mówisz.
- Jak śimesz! Banuję Cię z kanłau Acslaon, n00bei! I jezscze coś... Rurik, ejstem Twiom ojcem.
- Neeeeeeeee /moan /pout /bowhead.
- /lugh Unknown command /lauhg Unknown command /laugh A traz wyonś się sątd.


SHIVERPEAKS - góra -

Ne wiesz jak, ale nagle pojawiłeś się w śnieżnej krainie Yak's Bend. W oczy rzucały Ci się piżmowoły w zagrodach podjadające trawę i wypluwające z tyłków w ludzi z prędkością karabinu maszynowego wielkie, czarne, śmierdzące...
- Incoming! - krzyknął jeden z Ascalończyków. Seria trafiła w Twoją drużynę. Dostałeś w twarz.
- I have Blindness on me!
- I have Shit on me! x.x
- I have Orion on me! Złaź, cholero - krzyknęła Alesia.

Spotkaliście osobę chętną do przyłączenia się do Was.
- Invite, invite, invite!!!!!!!!1111jedenaście111~~~shift11 Omgz, afk.
Zaprosiliście go do drużyny. Był to R/E, przedstawił się.
- Witojcie. Mam na imię Łukasz Podniebnochodzący
- Hm, sądziłem, że ne wolno było nazywać tak dzieci w świecie Tyrii. Masz w tym "Ł" i "Ëą" - powiedziałeś.
- Dziewczyna kumpla mojego brata spotkała się kiedyś na pasach drogowych z kasjerką supermarketu, w którym syn sąsiadów przyjaciółki wujka Gaile Gray robił zakupy.
- Przeklęte znajomości.
- A po angielsku nazywają mnie...
Ale ne zdążył powiedzieć, bo Stefan wyszedł z miasta i wyssało Was na zewnątrz.

Razem przeżyliście nezwykłą wyprawę przez lodowiska Shiverpeaks, starcia z krwiożerczymi stworzeniami, lepienie bałwanów, przemycanie broni przez krasnoludzką granicę i pomaganie uchodźcom z Ascalonu przedostać się dalej.

Twoja podróż przez zamarznięte szczyty Shiverpeaks miała się ku końcowi, ostatnie zadanie było już nemal wykonane. Już biegłeś przez ostatnią bramę fortecy Summitów, gdy usłyszałeś trzask i krzyk Rurika:
- Moje nogi, ne czuję moich nóg!
Książę leżał konający, przygnieciony przez drzewo, bez możliwości wykonania ani jednego ruchu. Wrzasnął bohatersko abyście go zostawili i uratowali resztę. Krzyknąłeś do nego aby go pocieszyć:
- Rurik, spoko, wskrzesimy Cię!
- Chyba zapomniałeś o tym, że rezurekcja ne działa na osoby zabite przez spadające z neba kłody drzew iglastych - wtrąciła Alesia.
- Musimy po nego wrócić!
- On przepadł, musimy go zostawić.
- Rurik!!!!!!!
Prince Rurik has left the game.
- Rurik, neeeeee!!!!!!


(PO)KRYTA - góra -

Po długiej podróży, już bez Rurika, dotarliście na zalesione obszary Kryty.
- Ej, czemu po tej stronie są lodowce, a krok dalej plaże i dżungla? - obrał swoją ciekawość w słowa Orion. - I dlaczego pomimo tak niskiej temperatury zimno nie przeszkadzało nam, gdy byliśmy ubrani w przewiewne stroje? Sądzicie, że jesteśmy tylko pionkami w jakiejś grze, ktoś nas kontroluje i zamknięto nas w krainie wygenerowanej tylko przez procesy komputera?
Cała reszta drużyny spojrzała na nego i zamyśliła się.
- Ne, chodźmy dalej.

Wkrótce Waszym oczom ukazała się tajemnicza postać. Skóra zawieszona na kościach, krew ociekająca po sierści, złowrogo łypiące oczy o zabarwieniu emeraldu, piana tocząca się z pyska. Reyna [Archer Henchman] pierwsza ujrzała kreaturę. Jej źrenice poszerzyły się. Usta otwarły w zdziwieniu. Wykrztusiła jedynie słowa:
- Tato? Miałeś już ne pić!
- To ne Twój ojciec - krzyknął Stefan - to NEUMARLI!!!!!!111111111
Po chwili pojawiło się więcej. Ktoś wyglądający na ich wodza przemówił:
- Wybaczcie. Przychodzimy w pokoju, przyszliśmy tylko pożyczyć trochę cukr...
- DO ATAKU!!!!111 - przerwał wrzaskiem Stefan.
Momentalnie ożywione trupy zostały zmasakrowane na pojedyncze części, jucha ścieliła się gęsto, po kilku chwilach było po walce.
- Neumarli źli, neumarli źli - mówiła Alesia chodząc w kółko.
- Czy mogę spytać, Alesio, czemu od razu poszłaś atakować zmutowane psy, zamiast stać z tyłu i leczyć?
- Neumarli źli, źli!
- Zapomnij, że pytałem -.-'.

Po długich poszukiwaniach odnaleźliście kolejną wioskę, w której czekał na Was przedstawiciel White Mantle:
- Witajcie podróżnicy! Należę do Łajt Wentyl (c) i chcę Was prosić o pomoc w zabiciu neumarłych, abyśmy mogli podstępnie porwać Wybranych, zabić ich i tym samym zdradzić Was w dalszej części fabuły.
- Ok.

W ten oto sposób wyruszliście w dalszą podróż. Przedzierając się przez hordy neumarłych, potem przez hordy Trolli, następnie przez hordy White Mantli, potem ponownie przez hordy neumarłych i ne zdobywając na tym ani jednego poziomu, bo miałeś już 20, a członkowie gildii Henchman bardzo powoli zdobywali doświadczenie, ani żadnego godnego uwagi przedmiotu oprócz 2495 long swordów, 1289 curve bowów i 259 lasek wymagjących atrybutu Swordmanship oraz ani jednej dobrej runy pomijając te 247 minor fast casting i superior water magic.

Koniec końców znaleźliscie się przed SuperWizjerem aka proszkiem Wizirem Khilbronem.



SANKTUM KLEJ - góra -

- Oddajcie mi Laskę! - zażądał Khilbron
- Proszę, weź ją i ne oddawaj! - popchnąłeś Alesię do przodu.
- NE, ne ją. CHCĘ LASKĘ!
- Ne sądzisz, że ne powinieneś tak mówić? To mogą czytać dzieci.
- Znajdźmy ustronne miejsce :* - zawtórował Orion.
- Idioci =_= - odrzekł Vizier - Scepter of Orr! O to mi chodzi. Oddajcie mi go a przywołam statek, który zaniesie nas na pustynię i pomogę Wam przeprawić się przez resztę tej misji!
- Aaaa, scepter. No, hm. Wyrzuciliśmy go.
- CO?
- No, ciężki był i w ogóle bezużyteczny szmelc, rzuciliśmy nim w psy, ale nic się ne stało. Bubel jakiś.
- Wyyyy, Wyyyyyyyy ...! Fak it, ragequit!
Vizier Khilbron has left the game.

Ne wiedząc do końca co robić, postanowiliście udać się na drugi brzeg. Trafiliście na most, brak jednak było statku. Zauważyliście zbliżających się żołnierzy Łajt Wentyl (c). Musiałeś szybko coś postanowić:
- Orion! Kijbron mówił coś o przywoływaniu statku. Wszyscy wiemy, że jesteś Nekromantą, więc pewnie też byś to potrafił!
- Spróbuję.
Orion skoncentrował się. Woda zaczęła robić się nespokojna. Wnet z toni wynurzył się! Wielki okręt pojawił się przed bohaterami.
- Ty downie, wyłowiłeś Titanica. Zostaw Titanica, tam ciągle gra muzyka x_X.
Okręt, jak na rozkaz, runął z powrotem do wody.
- Tym razem naprawdę się skup! - ponaglałeś towarzysza.
Z wody jeden po drugim wynurzały się różne przedmioty. Skuter wodny, wieloryb, orka z dzieciakiem na grzbiecie, syrenka, Posejdon, stary czajnik, Shiro, kod powodujący rejoiny w misjach, stone of jordan, runka zod, master summon materia, ale ani jednego statku dla drużyny.

W czasie kiedy Orion próbował swych sił, reszta teamu pokonała wszystkich wrogów, rozbiła obóz, rozpaliła na noc ognisko i znalazła Nemo.
- Sądzicie, że uda mu się w końcu wyłowić statek? - zadałeś pytanie innym.
Ale ne odpowiedzieli, czasem newiele się odzywali.

W ciągu następnego tygodnia grupa zdołała ściąć wszystkie drzewa na wyspie i zrobić wielką tratwę.
- Orion! Chodź, zbudowaliśmy transport!
- Chwila! Jestem już blisko.

Z wody wynurzył się Empire State Building.
- Cholera!


JOURNEY'S END - góra -

Fale morskie huśtały drewnianą budowę. Płyneliście. Ląd już dawno znikł z widoku.
- I have Choroba Morska on me! -8 degen, Alesia, help!
- I'm casting Reversal of Fortune on Reyna!
- Hej, znalazłam czterolistną koniczynę między noga... kłodami! Ale nadal mam degen =.=.
- I'm casting Strength of Honor on Reyna!
- Coś do usuwania heksa, nubko!
- I'm casting Peace and Harmony on Reyna!
- Aaaa, Ty głupia, tępata, bezużyteczna kupo gó...
- I'm casting Immortality on Reyna!
- Wtf o_O.
Reyna wstała nagle pełna sił:
- Hej! Jestem nezniszczalna! - powiedziawszy to zaczęła czegoś wypatrywać, wskoczyła do wody. Rekin płynął w jej stronę. Dziabnął łowczynię, lecz tej nic się ne stało. Cała drużyna w podziwie patrzyła jak bezskutecznie atakuje drapieżnik.
- Haha! 0 dmg Żondzem! 0 dmg - śmiała się Reyna.
- Żarłacz Biały is casting Shatter Enchantment on Reyna.
- Fak +_+ -120 dmg aaaaaa, uh aa, auł, to moja wątroba chamie! Ach!
- Szybko, rzuć ktoś Resurrection Signet! - wywrzeszczałeś do reszty.
- Na którą część?
Reyna part 1 has left the game.
Reyna part 3 has left the game.
Reyna part 4 has left the game.
Reyna part 2 has left the game.
- To zostało nas już tylko pięciu - ze smutkiem podsumowałeś.
- Czterech, Orion został na wyspie.

Tymczasem na Sanctum Cay:
- I'm casting Summon Ship! - trudził się dalej Orion. Z neba spadł wielki satelita. - Ne poddam się! Będę próbował, aż w końcu mi się uda!
Te miejsce później oznaczono jako Trójkąt Bermudzki.

Straciłeś rachubę czasu oraz wiarę w dobicie do jakiegoś brzegu, była któraś noc z rzędu, gdy...

Bum. Tratwa uderzyła o coś twardego.
- Dopłyneliśmy do tej pustyni? - spytałeś gwałtownie wybudzony ze snu. - Musieliśmy dryfować przez kilka dni.
Powoli wyszliście na miejsce gdzie rozbił się Wasz transport.
- No pustyni ne ma, ale i tak jest zaje...
- Chwila! - przerwałeś Stefanowi. - Przecież nadal jesteśmy na morzu.
Spojrzeliście przed siebie. Słońce wychodziło zza horyzontu kładąc na Was przyjemny ciepły blask.
- Tylko, że te morze - kontynuowałeś - takie trochę... jadeitowe jest.
o_O


No i to tyle na razie Twoich przygód. Pozbycie się Scepter of Orr sprawiło, że Khilbron nigdy ne zdobył upragnionej siły. Mursaaci umarli z powodu gnębiącej ich gatunek ptasiej grypy, a Twoja drużyna znalazła się w zupełnie neznanym miejscu. Łukasz Podniebnochodzący, który towarzyszył Ci przez większość podróży przekazał jakiś czas potem swoje zapiski pewnej firmie później nazwanej ArenąNet, która przerobiła odrobinę przygodę i wcieliła w swoją pierwszą grę.

Wszystkim, którzy czytali, dziękuję, że wytrzymali do końca. Wszelkie bluzgi i negatywne komentarze wiecie, gdzie słać. Za okno. Do następnego razu, może przy Factions Journey?

copyright by sinned ^.^

Sinned

GuildWars.comTeenArena Net