Witamy! Jest środa 07.12.2016, godzina 19:16
Guild Wars 2 Fansite
News
Forum
> Guild Wars <
Download
Lore
Gra
Dodatkowe Informacje
PvE
PvP
Społeczność
> Guild Wars: Beyond <
Wojna w Krycie
> Guild Wars 2<
Informacji o Guild Wars 2 szukaj na nowym portalu
FAQ
Kontakt
...gdy wyjdzie się z Opactwa Ashford można zobaczyć ducha obok kaplicy Dwayny?
Partnerzy:

Kup Guild Wars
klient
Początek

Początki są zawsze najtrudniejsze. Żeby dobrze skończyć zazwyczaj trzeba również dobrze zacząć. A w dzisiejszym świecie po tyłku można dostać już na samym starcie. A jaki początek miał portal guildwars.pl? Jaka była Polska scena, gdy zabawa dopiero się rozkręcała a każdy napotkany NPC był zagadką a nie tylko kolejnym wpisem na Wiki? Jedną z osób, które mogą odpowiedzieć na to pytanie jest Wojciech 'Yellow' Żółtak, obecnie student informatyki na Uniwersytecie Warszawskim i pracownik Instytutu Języka Polskiego, który w wieku 14 lat napisał najbardziej koszmarny kod CMS na świecie (dając tym samym początek portalowi guildwars.pl)…

Mógłbyś pokrótce opisać mi historię powstania gw.pl oraz przybliżona datę postawienia pierwszego forum/portalu?

Hmm... wydaje mi się, że to w wakacje 2004 powstało pierwsze, pierwsze forum pod guildwars.pl, ale to może być ściema.

Historia... popytaj też Sib Aha, Draghmara i osoby z początku listy użytkowników, bo mogę już nie pamiętać dobrze.

No to mniej więcej jakoś tak.

Wszystko zaczęło się na forum Wiedźmina, w parę miesięcy po jego otwarciu. Stanowiliśmy jakąś tam część tej społeczności. Z Draghmarem współpracowałem przy fanowskim projekcie mającym na celu stworzenie questa, który miał się znaleźć w grze (co ostatecznie nie wypaliło). Gdzieś tam pokazałem jaki jestem master HTMLa (umiałem zrobić ramkę i w miarę czytelnie skleić treść podstron) robiąc podsumowanie naszego pomysłu w formie małej stronki.
No nieważne… ;)
Zdaje się, że mniej więcej w tym samym momencie Sib, który też tam czasem bywał, rzucił ogłoszenie o otwartych beta-testach jakiejś nowej masowej sieciówki. Nazywała się Guild Wars. Wszyscy się tym zainteresowali, więc ja też. Była zorganizowana akcja - zdobywanie kluczy do bety na forum o grach MMORPG (tam "odkryliśmy" IPB) – jego nazwy niestety nie pamiętam. Ostatecznie udało się pograć w któryś weekend z ludźmi z forum i było całkiem sympatycznie. Tu się miała przygoda z GW skończyć, ale...
Któregoś dnia uderzył do mnie znienacka D z propozycją współpracy przy tworzeniu portalu. Uznał, że strona tzw. Rycerzy Przeznaczenia (jedyna większa o tej tematyce) jest delikatnie mówiąc nie najlepiej zrobiona. I takoż było faktycznie. Sib Ah wyłożył kasę na serwer, D znalazł kogoś do grafiki (która powiedzmy sobie szczerze - była okropna, ale lepsza niż żadna... teraz z grubsza nie da się do niej dotrzeć, chyba, że na archive.org , o ile nie wyleciało już z bazy... potem był jeszcze jeden lay zrobiony przez Agi, a teraz jest już trzeci) a ja coś pokodziłem i postawiłem pierwsze pierwsze forum na phpBB by Przemo.

Jezuuu... ale chaos :)

Dlaczego akurat GW? Co miała w sobie ta gra, czego nie miały inne, że postanowiliście właśnie nią się zainteresować? Przecież na rynku istniały już wtedy inne, bardzo popularne sieciówki, jak chociażby World of Warcraft...

Główny powód był bardzo banalny - w ręce wpadł beta key i można było sobie pograć. A że sporo znajomych było zachęconych, to też spróbowałem. Druga rzecz – GW nie miało abonamentu (jako 14 letni dzieciak nie dysponowałem dostatecznymi środkami), a trzymała poziom. Trzecia - skusiła mnie nawet nie tyle sama gra (nie jestem hardcore'owym graczem), co sama perspektywa tworzenia portalu. Gdyby nie on, zapewne moja przygoda z GW byłaby niezwykle krótka...
A! Jeszcze jedno mnie zachęciło, ale to już później - gdy sprawdziłem i inne sieciówki. Maksymalnie 20 level oraz właściwie brak epickich przedmiotów. Byłem niedzielnym graczem. Podczas potyczek od innych dystansował mnie skill a nie brak odpowiedniego sprzętu.

Więc zaczęło się na forum Wiedźmina? Kogo pamiętasz z userów, którzy zajarali się GW?

Hm... hm... hm..

Draghmar, Faile, Ja, Mort, Keth Athar (tu po prostu Keth), Sib Ah, Rioo, Ketsab Ven, Artuad... to na razie wszystko co jestem w stanie odkopać

Na pewno był jeszcze Coyote, ale on został znaleziony podczas wspomnianym forum o MMORPG (pamiętam stamtąd ogromny Flame War 'GW vs WoW'... :D )

Razem zdaje się około 10-15 osób. Stworzyły one gildię Kaer Morhen (stąd nazwa - od forum matki ludzi tworzących projekt), która później dość mocno liczyła się na polskiej scenie. Zabawne z KM jest to, że nastąpiło w niej ogromne przetasowanie jeszcze przed premierą gry i właściwie PRAWIE nikt z pierwotnego składu się w niej nie ostał (doskonały przykład, że dużo świeżej krwi potrafi doprowadzić do dużych zmian). KM rozpadło się na KM, The Witchers oraz Dark Bunnies of Hate - z czego pierwsze dwie stanowiły w większości nowe twarze, mocno nastawione na PvP, natomiast Króliczki były gildią odrobinę bardziej towarzyską, skupiającą w sobie zasadniczo osoby związane z forum Wiedźmina. Takie to dziwne koleje losu.

Pamiętasz jaki był wtedy, na samym początku, skład redakcji? Kto za co odpowiadał itd.

Zasadniczo sam początek to jestem Ja, Sib Ah oraz Draghmar...
Jak wcześniej pisałem - ja kaleczyłem kodowanie, Draghmar stanowił główny PR i moderację, coś chyba też pisał, a Sib dawał kasę (:D)... no dobra - trochę w PR też grzebał i jestem w stanie nawet przywołać chyba jedyny artykuł jaki napisał - pierwszą wersję "Stanów" ;). Nieco później, gdy powstała baza skillów każdy po trosze je uzupełniał.

Potem, relatywnie szybko, doszedł Sinned oraz Agi - Sin zajmował się pisaniem różnego rodzaju artów, Agi została lokalnym grafikiem. Następnie, choć nie jestem w stanie określić dokładnie w którym momencie, został dobrany skład moderatorski/redaktorski, w którym na pewno byli DeX, Simek... nie pamiętam kiedy dokładnie doszedł np. Zhai... wartym wspomnienia jest również, że obecny lay zrobił iowa, z którym wciąż mam szansę od czasu do czasu współpracować...
jejku... dziury w pamięci na ten temat... następne pytanie...

A co było później, w jaki sposób (kiedy) udało Wam się zdobyć status honored fansite (wtedy zdaje się nazywało się to jakoś inaczej, bo w międzyczasie zdążyły zmienić się też statusy na gw.com)?

Też nie pamiętam jak to się wtedy nazywało... ale z grubsza (jejku, mam nadzieję, że to nie okaże się jednym wielkim zmyślaniem) procedura wyglądała tak - były określone warunki do spełnienia (dotyczące popularności, zawartych informacji, częstości aktualizacji etc.) i wysyłało się informację o swoim istnieniu do Areny Net, a oni kiedyś tam to weryfikowali (z im bardziej egzotycznego kraju się było, tym dłużej to trwało :P). Gdy uznali, że wymagania zostały spełnione dorzucali stronę do odpowiedniej listy u siebie, nawiązywali pewnego rodzaju współpracę i pozwalali cieszyć się tytułem.

Raz nawet przyszła do nas paczka z Ameryki, zawierająca różnego rodzaju gadżety związane z GW, które jakimś cudem udało się rozdzielić między redakcję. Mi szczęśliwie przypadła koszulka z necruską (w rozmiarze coś około XXXXXXXL :P), która jest nie do dostania w naszym kraju.

A jak przebiegała współpraca redakcji z CD-Projektem, oficjalnym Polskim wydawcą gry, bo dotarłem do informacji, że było hmm... burzliwie. Mógłbyś o tym powiedzieć coś więcej?

Hm........ CD Projekt (ciekawostka - wiecie, że to nie jest Si Di Projekt, od płyt CD, tylko Ce De Projekt, od Centrum Dystrybucji?)....
W pewnym okresie dość mocno walczyliśmy o uznanie gw.pl oficjalnym polskim serwisem o Guild Wars. CDP jako polski dystrybutor był instytucją, która mogła nam go przyznać. Był tylko jeden szkopuł. My chcieliśmy tytułu, ale razem wraz z dużą niezależnością - w sensie np. braku integracji naszego forum, z ich. To zaś zupełnie nie wpasowywało się w politykę firmy. Prowadziliśmy więc dłuuuuugie negocjacje. Jednakże, przeciwstawne interesy obu stron, parę nieporozumień, a od pewnego momentu chyba nawet już nawet negatywne nastawienie, nie pozwoliły na finalizację układu. Była nawet chwila, gdy przez jakieś 15 minut myśleliśmy, że jesteśmy Oficjalną Polską Stroną i popełniliśmy falstart z newsem. Okazało się to jednak jedynie kolejnym nieporozumieniem. Ze wstydem trzeba było zamknąć szampana i z pokorą wytłumaczyć się przed resztą sceny.

Osobiście nie wspominam źle osób z CDP, które kontaktowały się ze mną - to byli sympatyczni ludzie, którzy posiadali swoje racje. Po prostu nasze interesy nie pokrywały się ze sobą i nie było sensu dalej próbować rozwijać współpracę.

Wspominasz o pierwszych "portalowych" gildiach. Pamiętasz może jeszcze jakieś inne "sławy" polskiej sceny z początków jej istnienia? Jakieś stare sojusze, długotrwałe zatargi PvP, graczy godnych zapamiętania?

To będzie problem, bo jak wspomniałem, miałem niewiele wspólnego z PvP. Pamiętam Kaer Morhen, XII, Brotherhood of Steel, The Ancalentari (??? czy jakoś tak), Sarmatea Atavi, Unleashed Fury, For Fear of Death i były pewnie jeszcze inne, które da się znaleźć w archiwach (np. tematów turniejowych), ale nie jestem w stanie podać żadnych smaczków na ich temat.

Przy pytaniu o CDP zahaczyłeś o temat innych portali poświęconych GW. Jak wyglądała konkurencja na samym początku zabawy i w jaki sposób, Twoim zdaniem, udało się wybić ponad przeciętność?

Poza stroną Rycerzy Przeznaczenia nie pamiętam innych większych konkurentów... Jak wyglądała? Jak to zwykle wygląda w takich sprawach, czyli z grubsza nic miłego. Obie strony zaczepiały siebie na różne sposoby, starając się wyeksponować swoje zalety, przemilczeć wady i pokazać dziury u przeciwnika. A w jaki sposób udało nam się wygrać?
- Pierwsze to na pewno najlepsza domena, jaką można było dostać w temacie Guild Wars.
- Drugie to fakt, że zasadniczo wszystko co się dało próbowaliśmy wykonywać sami. Silnik strony (choć parszywy, ale byłem znacznie młodszy i głupszy), arty, grafikę. Im więcej zrobi się samemu, tym bardziej autentyczniejszy jest projekt. Analogicznie praca nad czymś przez kogoś powoduje jego rozwój, a rozwój wewnętrzny redakcji przekłada się na rozwój serwisu.
- Trzecie to związanie emocjonalne z projektem i wynika bezpośrednio z drugiego. Osobiście uważam, że zaangażowanie, które pojawia się, gdy zasadniczą większość wykona się samemu zamiast korzystając z gotowych schematów, owocuje w przyszłości. To jak tchnięcie życia.
- Czwarte to związek emocjonalny samych ludzi - znających się nieco wcześniej, w jakiś sposób powiązanych ze sobą. Zespół, który posiada wewnętrzną więź jest stabilniejszy, lepiej się rozumie, a co za tym idzie - skuteczniej działa.
- Piąte to już tylko ciężka praca, która wypływa zasadniczo z punktów powyższych. Powoli wypracowywana pozycja.

Nie tak dawno temu usłyszałem pogląd, że gw.pl jest ewenementem jeśli chodzi o polską scenę gier MMO, gdyż większość tego typu produkcji w Polsce posiada od kilku do kilkunastu różnych mniej, ub bardziej oficjalnych stron, portali i fansajtów, lecz żadna tak na dobrą sprawę nie jest w stanie zdominować rynku. Czy zgodzisz się z tym poglądem?

Faktem jest, że właściwie nie znam innej sceny w Polsce, która byłaby tak bardzo scentralizowana pod względem swojego miejsca w sieci. Czy jest to ewenement? Hm... duże słowo. Wydaje mi się, że ta ... niezwykłość? gw.pl wynika z nieco dziwnej specyfiki samego Guild Wars. Jest to gra MMO, ale (chyba... może coś się zmieniło) nie ciesząca się w Polsce jakąś niesamowicie ogromną popularnością. Jest za to płatna (w sensie zakupu, nie abonamentu) i nie posiada prywatnych serwerów. To powoduje, że mamy relatywnie niewielką społeczność w stosunku do takich molochów jak np. WoW, która w całości gra na tych samych serwerach. Nie ma więc na tyle dużo ludzi, by przeszkadzało to funkcjonowaniu serwisu, a wszyscy mają wspólne tematy.

Z drugiej strony, trochę ciężko mi mówić obecnie o polskiej scenie GW. Moim zdaniem jest ona w stanie szczątkowym w stosunku do tego co było kiedyś. Przeglądam teraz forum i patrzę na daty ostatnich tematów - dyskusje o GvG i PvP nie ruszane od miesiąca/miesięcy, większość tematów to pytania o skille, pomoc w grze, lub dział OT. Może teraz jakieś herezje gadam, bo na forum nie zaglądam właściwie prawie wcale i nie wiem jak to naprawdę wygląda, ale uważam, że od paru lat, to już nie jest to samo. I z tego powodu od dawna nie myślę w kategoriach wielkiego sukcesu jeśli chodzi o dominację portalu - konkurencja rodzi się z aktywności.

Mówisz o aktywności. Jak myślisz zatem co stanie się ze sceną w chwili, kiedy (już teraz wielkimi krokami nadchodzi ta chwila) pojawi się na rynku Guild Wars 2? Wspomniałeś, że sam nie wiesz, czy będziesz grał, ale spore grono "starych wyjadaczy" jednak deklaruje chęć powrotu. Czy GW2 ma szansę tchnąć nieco więcej życia w prawie pięcioletnie, skostniałe społeczeństwo GW?

Co za pytanie... pewnie, że GW2 tchnie życie w scenę GW. I nie mówię tylko o starych wyjadaczach - wierzę, że Polski dystrybutor postara się, by druga część trafiła do jak największej ilości odbiorców (w przeciwieństwie do pierwszej, która na początku została zwyczajnie marketingowo olana) i popłynie masa świeżej krwi. Nie wiadomo natomiast na jak długo całość się ożywi, bo to zależeć będzie już od samej gry.

A jak zachowa się konkurencja? Będą pojawiać się kolejne serwisy poświęcone tej tematyce, czy raczej scena pozostanie "na starych śmieciach"?

Tu ciężko mi prorokować. Myślę, że dużo zależy od redakcji gw.pl - im bardziej strona będzie sprawiała wrażenie przykurzonej i uśpionej, tym większa szansa, że ktoś się pojawi i rzuci rękawicę. Konkurencja wymaga także wiary w możliwość zaoferowania czegoś lepszego niż inni. Uaktywnienie sceny to nie wszystko. Jak będzie - zobaczymy niedługo na własne oczy.

Nie byłbym sobą, gdybym nie zapytał na (prawie) zakończenie, dlaczego zrezygnowałeś z projektu, którego byłeś ojcem? Co skłoniło Cię do porzucenia GW i gw.pl?

Coś się kończy, coś się zaczyna. Zawsze kiedyś przychodzi moment, gdy człowiek czuje, że jest wypalony i nie wnosi nic do projektu. Wtedy - dla dobra swojego i strony - można albo zrezygnować, albo poszukać w sobie nowych pokładów energii. Przyznaję, że zwyczajnie ich nie odnalazłem i zmęczony oddałem stanowisko komuś, kto miał szansę posunąć całość dalej. Wraca enty raz kwestia emocjonalnego powiązania z projektem. Fakt, że coś współtworzyłem od samego początku nie oznacza, że ma to się stoczyć razem ze mną. Włożyłem w to sporo pracy, dlatego mi na tym zależy. Wiem, że sam mogę tylko zawalić sprawę, więc oddaję to w lepsze ręce i godzę z faktem, że tracę na to wpływ.

No dobrze, przestałeś adminować guildwars.pl - ale coś trzeba robić. Czym zająłeś się później? Prowadzisz jakieś podobne projekty? A może dałeś sobie zupełnie spokój i zająłeś np. pieleniem ogródka?

Odpoczywałem od większych projektów... w sumie dalej odpoczywam. Czas wolny dzielę na odrobinę sportu, ukochaną, pracę na pół etatu, zabawę oraz naukę. Nauki szczególnie mi potrzeba, bo parę lat przy GW.pl pokazało przede wszystkim jak długa droga jest przede mną. I nie zdecyduję się na coś większego, póki nie poczuję, że mam do tego w ręku odpowiednie narzędzia.
BTW - ten ogródek to miał być z "Kandyda" Woltera? :P

A nie korci Cię czasami, żeby wrócić na scenę i zaprowadzić porządek? Nie tęsknisz za codziennym przeglądaniem forum w poszukiwaniu trolli i sieci w poszukiwaniu nowinek, które nadałyby się do potrzeb strony?

Akurat żadna z tych rzeczy nie należała do moich zajęć, więc raczej za nimi nie tęsknię (taki ze mnie moderator jak z koziej ... ). A sama scena... kim byłem w scenie? Właściwie nikim ważnym. Siedziałem gdzieś w cieniu, ale nie jako szara eminencja, tylko zwykły koder. Raczej niewielu z obecnych mnie pamięta, bo i nie ma po czym. Dorobku programistycznego też wspaniałego nie zostawiłem, prócz silnika strony, który może kandydować do największych potworków webowych świata. Ale jak się ma 14 lat nie zostaje się Bogiem. Słowem - właściwie nie czuję, bym miał jakąś rolę i pozycję, do której warto wrócić, bo i nie ma takiej potrzeby. Nawet nie mojej, ale samej sceny. Osobiście zaś wciąż w tym względzie jestem wewnętrznie wypalony i nie zanosi się, by to miało się zmienić.

A co z GW? Pojawiasz się jeszcze od czasu do czasu w grze, czy teraz jest to już tylko dla Ciebie wspomnienie?

Moje konto zostało sprzedane znajomemu. Nigdy nie byłem poważnym graczem PvP, a jeśli chodzi o PvE to Guild Wars z mojej perspektywy dość szybko miało niewiele ciekawego do pokazania. W grze trzymali mnie przede wszystkim znajomi i portal, a z czasem to wszystko się ode mnie oddaliło. Może zakupię Guild Wars 2, ale nie gwarantuję, bo gry ostatnio coraz mniej mnie bawią...

I ostatnie już pytanie – jaka jest Twoim zdaniem recepta na sukces portalu tego typu?

Nigdy nie stworzy się naprawdę dobrego serwisu, gdy brakuje SERCA. Jeśli wkłada się odpowiednio dużo w dany projekt, to prędzej czy później to się rozwinie.
Według mnie to jest właśnie recepta na sukces - oddać całego siebie projektowi.

Tom Stone

GuildWars.comTeenArena Net